
Zabieg „na płatka” to jeden z najważniejszych momentów ochrony rzepaku ozimego. W praktyce chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie plantacji przed zgnilizną twardzikową, ale przy okazji ograniczamy też szarą pleśń i czerń krzyżowych. To jeden z tych zabiegów, które mają bezpośredni wpływ na utrzymanie zdrowego łanu i wykorzystanie potencjału plonowania – wykonany za późno albo w złych warunkach często nie daje już takiego efektu, jakiego rolnik oczekuje. Najważniejsze jest jedno: nie pryskamy „bo sąsiad jedzie”, tylko wtedy, gdy rzepak jest w odpowiedniej fazie i warunki sprzyjają infekcji.
Dlaczego właśnie opadanie płatka jest tak ważne?
Zgnilizna twardzikowa rozwija się szczególnie dobrze, gdy w łanie jest wilgotno, a temperatura mieści się mniej więcej w zakresie 5–25°C, z optimum około 16–22°C. Wysoka wilgotność gleby i powietrza wyraźnie zwiększa ryzyko infekcji. Źródłem choroby są m.in. sklerocja znajdujące się w glebie, a porażenie objawia się później białoszarymi plamami na łodydze, watowatą grzybnią i czarnymi sklerocjami wewnątrz łodyg lub łuszczyn.
Moment opadania płatków jest krytyczny, bo płatki kwiatowe zatrzymują się w rozwidleniach liści i pędów. Przy wilgoci stają się doskonałą pożywką dla patogenów. Dlatego fungicyd ma zabezpieczyć roślinę zanim infekcja mocno się rozwinie, a nie dopiero wtedy, gdy widać już wyraźne objawy na łodygach.
Kiedy wykonać zabieg na płatka?
Najczęściej celujemy w fazę pełni kwitnienia, gdy zaczynają opadać pierwsze płatki. W praktyce jest to okolica BBCH 65. Nie warto czekać, aż plantacja zacznie mocno „bieleć” od opadłych płatków i pojawi się gęsta wilgoć w łanie. W metodykach integrowanej ochrony próg dla zgnilizny twardzikowej określany jest bardzo ostrożnie – już pierwsze oznaki choroby, około 1% roślin, są sygnałem zagrożenia.
Warto obserwować przede wszystkim:
- długo utrzymującą się rosę,
- opady deszczu w okresie kwitnienia,
- zwarty, wysoki łan,
- pola po rzepaku, słoneczniku, soi lub innych roślinach podatnych na zgniliznę twardzikową,
- uproszczoną uprawę i dużą ilość resztek pożniwnych,
- historię pola – jeżeli zgnilizna była wcześniej, ryzyko jest większe.
Technologia jednozabiegowa – kiedy wystarczy?
Technologia jednozabiegowa sprawdza się, gdy presja chorób jest umiarkowana, łan nie jest przesadnie gęsty, pogoda nie jest bardzo mokra, a odmiana i stanowisko nie wskazują na wysokie ryzyko. Wtedy jeden dobrze trafiony zabieg w pełni kwitnienia może być wystarczający.
Termin: najczęściej BBCH 63–65, czyli od początku opadania pierwszych płatków do pełni kwitnienia.
Cel: zabezpieczenie łodyg i rozwidleń przed infekcją zgnilizny twardzikowej oraz ograniczenie szarej pleśni i czerni krzyżowych.
W technologii jednozabiegowej dobrze wybierać produkty lub mieszaniny, które łączą różne mechanizmy działania, np. triazol + SDHI albo triazol + strobiluryna. To ważne nie tylko dla skuteczności, ale też dla ograniczania ryzyka odporności patogenów.
Technologia dwuzabiegowa – dla plantacji wysokiego ryzyka
Coraz częściej jeden zabieg nie wystarcza, szczególnie gdy kwitnienie jest długie, łan jest bardzo bujny, a pogoda wilgotna. Długi okres kwitnienia często występuje przy chłodnej pogodzie, która spowalnia rozwój roślin i wydłuża czas otwierania kolejnych kwiatów. A właśnie z takim scenariuszem mamy obecnie do czynienia w prognozach – zapowiadane ochłodzenie może wydłużyć kwitnienie rzepaku, a tym samym zwiększyć okno infekcji chorób, zwłaszcza zgnilizny twardzikowej. W ostatnich latach doradztwo rolnicze coraz mocniej zwraca uwagę, że przy wysokiej presji zgnilizny twardzikowej ochrona może wymagać dwóch przejazdów, a nie jednego zabiegu w połowie kwitnienia.
Kiedy rozważyć dwa zabiegi?
Gdy rzepak kwitnie długo, przez wiele dni utrzymuje się wilgoć, występują opady, łan jest bardzo zwarty, a pole ma historię zgnilizny twardzikowej. Dwuzabiegówkę warto też rozważyć przy bardzo wysokim potencjale plonowania – tam strata kilku dt/ha jest bardziej bolesna niż koszt dodatkowej ochrony. Również długi odstęp między wiosennym zabiegiem regulacyjno-fungicydowym a ochroną w czasie kwitnienia może zwiększać ryzyko rozwoju chorób, w tym zgnilizny twardzikowej. Choć największe zagrożenie przypada zwykle na moment opadania płatków, pierwsze infekcje mogą pojawiać się już wcześniej. Dlatego na plantacjach podwyższonego ryzyka warto rozważyć zabieg fungicydowy już na początku kwitnienia, a może nawet jeszcze w fazie zielonego pąka.
Ma to szczególne znaczenie w obecnych warunkach, gdy wiele plantacji jest osłabionych po przymrozkach. Pęknięcia łodyg stanowią łatwiejszą drogę wnikania patogenów, a uszkodzone rośliny są bardziej podatne na porażenie. Jeżeli na polu widać dużo takich uszkodzeń, a od pierwszego zabiegu minęło już sporo czasu, ochrona dwuzabiegowa może być bardzo ważnym elementem zabezpieczenia plantacji przed chorobami.
Schemat praktyczny:
Pierwszy zabieg wykonuje się na początku kwitnienia ( a nawet w fazie luźnego żółtego pąka) lub przy pierwszym opadaniu płatków, mniej więcej BBCH 61–63. Jego zadaniem jest wejście z ochroną wcześnie, zanim infekcja rozwinie się w dolnych partiach łanu. Warto zastosować rozwiązanie oparte na mieszaninie protiokonazolu i strobiluryny.
Drugi zabieg wykonuje się po około 10–14 dniach, najczęściej w pełni kwitnienia lub pod koniec kwitnienia, zależnie od przebiegu pogody i długości kwitnienia. Celem jest przedłużenie ochrony na kolejne piętra łanu i zabezpieczenie roślin wtedy, gdy infekcje nadal mogą następować. W tym zabiegu dobrze sprawdzą się substancje z grupy SDHI w mieszaninie (boskalid + triazol).
Na co zwracać uwagę przy wyborze substancji?
Substancje czynne, które warto brać pod uwagę:
- protiokonazol – triazol, FRAC 3; substancja o działaniu systemicznym, stosowana zapobiegawczo i interwencyjnie,
- metkonazol – triazol, FRAC 3; często stosowany w mieszaninach z protiokonazolem,
- boskalid – SDHI, FRAC 7; bardzo ważna substancja w ochronie przed zgnilizną twardzikową,
- azoksystrobina – strobiluryny, FRAC 11; przydatne jako element mieszanin, zwłaszcza tam, gdzie chcemy poszerzyć spektrum działania,
Nie wybieraj fungicydu wyłącznie po cenie za litr. W zabiegu na płatka ważniejsze jest, jakie substancje czynne są w środku, jak długo działają i czy pasują do presji chorób na polu.
Praktyczna zasada:
Na wysoką presję zgnilizny twardzikowej warto wybierać mocniejsze rozwiązania oparte o SDHI, np. boskalid, najlepiej w mieszaninie z triazolem albo inną substancją uzupełniającą.
Przy długim kwitnieniu i wilgotnej pogodzie warto postawić na technologię dwuzabiegową i nie skracać ochrony do jednego przejazdu.
W okresie kwitnienia rzepaku szczególnie trzeba pamiętać o pszczołach i innych zapylaczach. Zabiegi wykonuj po oblocie pszczół, najlepiej wieczorem, a mieszaniny z insektycydami stosuj tylko wtedy, gdy jest to uzasadnione i zgodne z etykietą. Rzepak jest bardzo ważnym pożytkiem, więc błąd w terminie oprysku może oznaczać nie tylko problem prawny, ale też realną szkodę dla zapylaczy.
Najczęstsze błędy rolników
Pierwszy błąd to zbyt późny zabieg. Jeśli rolnik czeka, aż zobaczy objawy zgnilizny na łodydze, to w praktyce spóźnił się z ochroną. Zabieg na płatka ma działać głównie zapobiegawczo.
Trzeci błąd to ciągłe używanie tych samych substancji. Przy chorobach grzybowych trzeba myśleć o odporności. Rotacja grup FRAC i stosowanie pełnych, zalecanych dawek to podstawa dobrej praktyki.
Czwarty błąd to brak lustracji pola. Każde pole jest inne. Inaczej chronimy rzadki rzepak na przewiewnym stanowisku, a inaczej gęsty, wysoki łan po kilku deszczowych dniach.
Zabieg na płatka w rzepaku ozimym najlepiej traktować jako inwestycję w plon, a nie jako rutynowy przejazd. Przy niższej presji chorób często wystarczy technologia jednozabiegowa wykonana w pełni kwitnienia. Przy długim kwitnieniu, wysokiej wilgotności i dużym ryzyku zgnilizny twardzikowej bezpieczniejsza będzie technologia dwuzabiegowa.
Najważniejsze zasady są proste: obserwuj plantację, patrz na pogodę, dobieraj substancje do ryzyka, rotuj mechanizmy działania i zawsze sprawdzaj aktualną etykietę środka. W zabiegu na płatka liczy się termin, pokrycie łanu i warunki oprysku – bo właśnie te elementy decydują, czy ochrona rzeczywiście przełoży się na zdrowe łodygi, łuszczyny i wyższy plon.
A co ze szkodnikami w czasie kwitnienia rzepaku?
W okresie kwitnienia rzepaku nie można patrzeć wyłącznie na choroby. W tym czasie na plantacji mogą pojawiać się również szkodniki, przede wszystkim chowacz podobnik i pryszczarek kapustnik, a lokalnie także późne naloty słodyszka rzepakowego. W fazie kwitnienia i zawiązywania łuszczyn największe znaczenie mają właśnie szkodniki łuszczynowe, ponieważ uszkodzenia łuszczyn mogą prowadzić do osypywania nasion i strat w plonie. IOR-PIB wskazuje, że w ostatnich latach rośnie znaczenie m.in. chowacza podobnika i pryszczarka kapustnika w rzepaku.
Dlatego przed zabiegiem „na płatka” warto przejść przez plantację i sprawdzić, czy oprócz presji chorób występuje także presja szkodników. Jeżeli próg szkodliwości jest przekroczony i etykiety środków na to pozwalają, można połączyć zabieg fungicydowy z insektycydowym. W praktyce ogranicza to liczbę wjazdów w pole, oszczędza czas i zmniejsza ugniatanie gleby oraz uszkodzenia roślin.
Do zwalczania szkodników w tym okresie najczęściej wybiera się rozwiązania zarejestrowane w rzepaku przeciwko szkodnikom kwitnienia i łuszczynowym. W praktyce często wykorzystywane są preparaty oparte m.in. o acetamipryd, a w określonych warunkach również niektóre pyretroidy.
Przy łączeniu fungicydu z insektycydem trzeba zwrócić uwagę na trzy rzeczy: zgodność mieszaniny, fazę rozwojową rzepaku oraz bezpieczeństwo zapylaczy. Nie każdy insektycyd nadaje się do stosowania w kwitnącym rzepaku. Niektóre etykiety wprost zakazują stosowania preparatu na rośliny kwitnące lub w miejscach, gdzie pszczoły mają pożytek. Takiego środka nie wolno dodawać do zabiegu „na płatka”.
Najbezpieczniejsza praktyka to wykonywanie zabiegu po oblocie pszczół, najlepiej wieczorem, gdy owady zapylające nie pracują już na plantacji. Nie wolno opryskiwać rzepaku w czasie intensywnego oblotu pszczół, przy wysokiej temperaturze, silnym wietrze ani wtedy, gdy ciecz może znosić na sąsiednie kwitnące uprawy, miedze lub chwasty.
Warto też przed opryskiem sprawdzić, czy w łanie lub na obrzeżach pola nie kwitną chwasty, np. jasnota, tasznik czy mniszek. Jeżeli są oblatywane przez pszczoły, zabieg insektycydowy również może być niebezpieczny. W takiej sytuacji trzeba bezwzględnie trzymać się zapisów etykiety i zasad dobrej praktyki rolniczej.
Aleksandra Nowak Dział Promocji Produktu
FAQ
Kiedy najlepiej wykonać zabieg na płatka w rzepaku ozimym?
Najlepszy termin to początek opadania pierwszych płatków do pełni kwitnienia rzepaku, najczęściej okolice fazy BBCH 63–65. Nie warto czekać na widoczne objawy chorób, ponieważ zabieg ma przede wszystkim zabezpieczyć rośliny przed infekcją, szczególnie zgnilizną twardzikową.
Czy jeden zabieg na płatka w rzepaku wystarczy?
Jeden zabieg może wystarczyć przy umiarkowanej presji chorób, krótszym kwitnieniu i przewiewnym łanie. Przy chłodnej, wilgotnej pogodzie, długim kwitnieniu, bujnym łanie lub historii zgnilizny twardzikowej na polu lepszym rozwiązaniem może być technologia dwuzabiegowa.
Czy zabieg fungicydowy na płatka można połączyć z insektycydem?
Tak, ale tylko wtedy, gdy lustracja plantacji potwierdza obecność szkodników i przekroczenie progu szkodliwości. Najczęściej w tym okresie zwraca się uwagę na chowacza podobnika i pryszczarka kapustnika. Zabieg łączony należy wykonać zgodnie z etykietami środków, najlepiej wieczorem po oblocie pszczół, aby ograniczyć ryzyko dla zapylaczy.




